Magia czyli o poetach twardo chodzących po ziemi
Pomysł tej książeczki narodził się spontanicznie, podczas konkursu "Jednego wiersza", ogłoszonego
dla młodych poetów tworzących w Gminie Kadzidło. Uczniowie szkół podstawowych oraz gimnazjów czytali swoje wiersze
w kadzidlańskiej bibliotece. Dorośli słuchali. Słuchali z rosnącym zadziwieniem oraz przekonaniem, że duch poetyki tej
części Kurpiowszczyzny ma się dobrze, zadziwiająco dobrze, zważywszy na ciągłe narzekania na bezideowość ludzi młodych
oraz ich rozliczne słabości. Nic piękniejszego niźli młodość zdyscyplinowana, odważna, gotowa podtrzymać fundamentalne
świadectwo przywiązania do prawdy i wewnętrznej uczciwości. Takiej młodości boją się dzisiejsi barbarzyńcy, zepsuci
do szpiku kości cynicy, gracze spod ciemnej gwiazdy, którym nie w smak młodzieńcze fascynacje, świeża, szczera wyobraźnia,
świat jasny i dobry. Czy poezja jest potrzebna? Czy jest pożyteczna? Czy ma jeszcze jakąś moc sprawczą? Czy jej krystaliczna
moc, moc w gruncie rzeczy sakralna, mistyczna ale również bardzo dotykalna, ludzka, codzienna, potrafi odcedzić z naszego
życia złe emocje i złe intencje? Pytania retoryczne. Pytania zbędne. Pytania lekkomyślne. Pytania, które podważają sens
naszej duchowej oraz intelektualnej kondycji. A ludzie młodzi? Przechodzą kolejne pokolenia. Diabeł często ogonem dzwoni.
Wojny i nieszczęścia, emocje rozchwiane, zazdrości oraz zawiści są chlebem powszednim. Można by już dawno ogłosić koniec
świata. Odtrąbić kres cywilizacji ducha. Zanegować hierarchię wartości. Skulić się na widok zła i uznać, że żyjemy w
epoce schyłkowej, zanadto przerafinowanej, leniwej, zamkniętej i nieufnej. Ludzie młodzi i ich talenty są jak ożywcza
wiosna, szczególny znak sprzeciwu, wołanie nieustępliwe i nieustępliwe przypominanie spraw najważniejszych i prawd
uniwersalnych. Jakie to szczęście, że młodzi piszą. Jakie to szczęście, że próbują porządkować świat bliski i daleki,
że starannie dobierają słowa, byleby tylko zachować postawę wyprostowaną i mądrze uśmiechać się do kolejnych zdarzeń
i kolejnych chwil. Poeci nie są lękliwymi postaciami, to nie Ofelie wędrujące po obłokach, nie błędni rycerze, którym
w głowie roi się od nadmiaru marzeń. Kto tak myśli nic nie rozumie. Nie ima poezji bez odwagi. Nie istnieją poeci, którzy
są tchórzami. Każdy z nich nosi w plecaku buławę marszałkowską i każdy twardo chodzi po ziemi, gotów płacić wysoką, najwyższą
cenę za prawdę, honor, niezależność.
Mam coraz silniejsze wrażenie, że dorasta pokolenie interesujące, wychowane w wolnym kraju, coraz bardziej
odporne na propozycje powierzchowne i byle jakie wzorce. I niechaj tak będzie. Niechaj tak się stanie, na przekór tym wszystkim,
którzy z życia, trwania przecież tak bardzo kruchego, gotowi są czynić przestrzeń ciągłej bijatyki, bezsensownych razów
i pogardliwych pomrukiwań.
Dziękuję młodym poetom. Także ich opiekunom, rodzicom, nauczycielom, duchowym mistrzom. Dziękuję Paniom z komisji
konkursowej, Agnieszce Traczewskiej, Grażynie Reszce, Agacie Bączek, których wiersze rozpoczynają tę antologię. Dziękuję Pani
Wiesławie Sobiech, dyrektorującej kadzidlańskiej bibliotece, także Pani Łucji Sobiech, Krystynie Sutule, Krystynie Łaszczych,
za tak piękną opiekę nad młodymi talentami. Jeśli świat jest pod opieką Ducha, a przecież jest, wówczas te wszystkie dobroci
i życzliwości przyniosą, prędzej czy później, owoce smakowite.
Dariusz Łukaszewski
|